Coraz intensywniej zaczynam myśleć na tą wyprawą, która chodzi mi po głowie, już od prawie roku...
nie mogę spać w nocy, gdyż moje myśli krążą tylko wokół niej. Kurcze a przecież mam sesję, powinnam się wysypiać!
Lecz marzenia są silniejsze. Gdy raz o czymś zamarzysz... to marzenie wraca do Ciebie raz, drugi, trzeci... nie mogąc się od Ciebie oderwać. Gdyż Twoja podświadomość, wie, że to jest to czego potrzebujesz by móc się realizować. Ahhh KARAMBA być albo nie być oto jest pytanie...?
Jutro czeka mnie nowy dzień, nowe możliwości oraz nowe szanse na realizację marzeń oczywiście ;)
wtorek, 3 lutego 2009
środa, 21 stycznia 2009
Majówka 2007
Mamy początek sezonu 2007, snujemy plany, jakie zakątki Polski odwiedzić...ktoś rzuca hasło, może Morze na majówkę.. wszyscy jednogłośnie odpowiadają, super!! Trochę słoneczka, pomoczyć się w wodzie to jest to :) Organizator wynalazł świetny ośrodek pod Gdańskiem idealna baza, nad małym jeziorkiem, domki z kominkami (ale przecież nie będziemy ich używać, w maju!?!).
Jak się okazało bardzo się myliliśmy, północ Polski przywitała nas chłodnym, porywistym wiatrem. Nie wróżyło to niczego dobrego, ale nie psuło to naszych nastrojów.
Bo twardym trzeba być!

Po jednym dniu pobytu nad morzem, nasze marzenia o pięknej majówce prysły, termometry rano pokazywał
-1C. A z nieba zaczął sypać lekki śnieżek.
Jak się okazało w taką temperaturę kostiumy kompielowe, również można wykorzystać, jako ogrzewacze na kolana!!
W supermarketach damska część grupy poszukiwała grubych rajstop, lecz odpowiedź w sklepach była jedna: "W maju!!!?!!!". Pod skóry zakładaliśmy piżamy, panowie marzyli o ciepłych kalesonach, normalnie tak znienawidzonych.
Świetnym wynalazkiem okazały się rękawiczki gumowe, 2 rozmiary większe idealnie pasowały na letnie rękawiczki motocyklowe ;)

W skórach na plaży przypominaliśmy bardziej morsy, niż plażowiczów...
czwartek, 15 stycznia 2009
w 2005 roku wraz z klubem wybrałam się w Bieszczady, które są magiczne.
lecz nie o nich chcę w tym momencie pisać... ale o naszym powrocie do Warszawy. Były to czasy mojego plecaczkowania (jeździłam z Tatą), jeden z kolegów chciał się podzielić z nami swoim odkryciem, gdzieś pod Rzeszowem, odnalazł jedną z najstarszych cerkwi w Polsce.

Mając nadzieję, że w przeciągu godziny, deszcz ustanie, zatrzymaliśmy się w przydrożnym barze... minęła godzina, dwie... i deszczu nie było końca.. robiło się coraz później, a do domu daleko.. wszyscy postanowiliśmy uzbroić się w kombinezonu przeciw deszczowe (taki wynalazek dla motocyklisty), ci co nie mieli ich, stworzyli je sobie... z czarnych toreb na śmieci oraz taśmy izolacyjnej. Tak odziani mieliśmy pokonać ponad 450km (chodź mieliśmy cichą nadzieję, że za niedalekim rogiem deszcz ustanie).
lecz nie o nich chcę w tym momencie pisać... ale o naszym powrocie do Warszawy. Były to czasy mojego plecaczkowania (jeździłam z Tatą), jeden z kolegów chciał się podzielić z nami swoim odkryciem, gdzieś pod Rzeszowem, odnalazł jedną z najstarszych cerkwi w Polsce.
Dojechać do niej nie było łatwo...
Ale widok jaki zastaliśmy przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania...
Lecz jak się okazało nasza przygoda dopiero miała się zacząć... próbując się wydostać, z tego urokliwego miejsca, trafiliśmy na przeprawę rzeczną, niestety nie wszyscy się zmieścili na prom, a goniły nas czarne chmury (zdawaliśmy sobie sprawę, że od deszczu dzielą nas minuty).. to co się działo później, to był kataklizm dla motocyklisty..
Mając nadzieję, że w przeciągu godziny, deszcz ustanie, zatrzymaliśmy się w przydrożnym barze... minęła godzina, dwie... i deszczu nie było końca.. robiło się coraz później, a do domu daleko.. wszyscy postanowiliśmy uzbroić się w kombinezonu przeciw deszczowe (taki wynalazek dla motocyklisty), ci co nie mieli ich, stworzyli je sobie... z czarnych toreb na śmieci oraz taśmy izolacyjnej. Tak odziani mieliśmy pokonać ponad 450km (chodź mieliśmy cichą nadzieję, że za niedalekim rogiem deszcz ustanie). Mijając kolejne miejscowości deszcz przybierał na sile, w pewnym momencie zaczął padać grad, a na niebie pojawiły się pierwsze pioruny, lecz my jak zaczarowani jechaliśmy dalej, chyba każdy bał się zatrzymać by nie zostać samemu w tym koszmarze, po kilkunastu minutach marzyliśmy o tym deszczyku (który tak przeklinaliśmy jeszcze jakiś czas temu) teraz mieliśmy do czynienia z pompa, widoczność była max. na 10m, to było jakieś wariactwo (dzisiaj sami się dziwimy, dlaczego nikt nie stanął i się nie zatrzymał, by przeczekać to szaleństwo?!). Deszcz jakby ustawał... lecz ja poczułam coś dziwnego... po prostu chyba się zsiusiałam, wstyd mi było, więc nic Tacie nie mówiłam (nastolatka i się zlała...), ale na stacji benzynowej nie wytrzymałam i co słyszę: "ty też masz mokro, matko myślałem, że to mój pęcherz i się nie odzywałem". Kombinezony nie zdały egzaminu (baaa jaki producent myśli o jeździe w takich deszczach!!).
Na jednym z postojów wymienialiśmy się suchymi rzeczami, mieliśmy wszystko przemoczone, także większość rzeczy w sakwach... temperatura spadała, było nam cholernie zimno...
pierwsze promienie słońca, powitały nas tuż przed Białobrzegami... tego dnia nigdy nie zapomnimy, zjednoczył o nas na dobre...
czwartek, 8 stycznia 2009
okres: po wojnie
miejsce: okolice Bemowa (Warszawa)
Słoneczny dzień, młoda kobieta prowadzi motocykl Victorię 250 ccm, z tyłu jako pasażer siedzi mężczyzna. Kobieta ta jak na tamte czasy, wygląda dosyć frywolnie - jedzie w spódnicy.
Mija kolejne ulice, na jednej z nich natrafia na kilku żołnierzy. Ci z niedowierzaniem spoglądają, po czym zaczynają klaskać, podgwizdywać. Dziewczyna rumieni się i denerwuje. Motocykl zaczyna jej się chwiać to na lewo to na prawo, czuje, że go nie utrzyma, plecaczek (jej mąż) zeskakuje niczym zając z tylnego siodełka. A ona na oczach żołnierzy zalicza pierwszą wywrotkę w życiu i to do tego w spódnicy...
bohaterowie: moja babcia i mój dziadek
miejsce: okolice Bemowa (Warszawa)
Słoneczny dzień, młoda kobieta prowadzi motocykl Victorię 250 ccm, z tyłu jako pasażer siedzi mężczyzna. Kobieta ta jak na tamte czasy, wygląda dosyć frywolnie - jedzie w spódnicy.
Mija kolejne ulice, na jednej z nich natrafia na kilku żołnierzy. Ci z niedowierzaniem spoglądają, po czym zaczynają klaskać, podgwizdywać. Dziewczyna rumieni się i denerwuje. Motocykl zaczyna jej się chwiać to na lewo to na prawo, czuje, że go nie utrzyma, plecaczek (jej mąż) zeskakuje niczym zając z tylnego siodełka. A ona na oczach żołnierzy zalicza pierwszą wywrotkę w życiu i to do tego w spódnicy...
bohaterowie: moja babcia i mój dziadek
poniedziałek, 5 stycznia 2009
niedziela, 28 grudnia 2008
historia motocyklowa mojej rodziny
Postanowiłam rozpocząć, cykl wspomnień motocyklowych.
Pewnego dnia, moja mama postanowiła przejechać się Komarem ze swoim ojcem. Przejażdżka jak wspomina była wspaniała do momentu, gdy mój dziadek nie wjechał na jakąś cegłę... Ona trzymała się za jego szlufki od spodni.
Gdy przednie koło uderzyło w cegłę ona podskoczyła, motocykl odjechał, a szlufki zostały jej w rękach. Lądując (bez telemarku ;p) na ziemi.
Pewnego dnia, moja mama postanowiła przejechać się Komarem ze swoim ojcem. Przejażdżka jak wspomina była wspaniała do momentu, gdy mój dziadek nie wjechał na jakąś cegłę... Ona trzymała się za jego szlufki od spodni.
Gdy przednie koło uderzyło w cegłę ona podskoczyła, motocykl odjechał, a szlufki zostały jej w rękach. Lądując (bez telemarku ;p) na ziemi.
wtorek, 23 grudnia 2008
poniedziałek, 22 grudnia 2008
marzenia..
Święta to dla mnie taki okres rozmyślań...
Marzę o pewnej wyprawie motocyklowej... lecz by nie zapeszyć, kierunek podróży pozostawię na chwilę obecną w tajemnicy.
Marzenia są po to by je realizować, więc czemu nie marzyć ;)
A Wy macie jakieś upragnione miejsca które, chcielibyście odwiedzić na 200?
Marzę o pewnej wyprawie motocyklowej... lecz by nie zapeszyć, kierunek podróży pozostawię na chwilę obecną w tajemnicy.
Marzenia są po to by je realizować, więc czemu nie marzyć ;)
A Wy macie jakieś upragnione miejsca które, chcielibyście odwiedzić na 200?
czwartek, 18 grudnia 2008
jadę sobie dzisiaj na uczelnię, za oknem brr siąpi deszcz, zimno, do tego lekki wiaterek.. az tu nagle brruumm
brruumm, AfricaTwin obok mnie, na moje twarzy pojawił się uśmiech, nie wytrzymałam i pomachałam z kciukiem wystrzelonym do góry, on się tylko zdążył uśmiechnąć i wystrzelił do przodu, to się nazywa twardziel czyt. normalny inaczej ;p
niedziela, 14 grudnia 2008
ale mnie dzisiaj nosiło...
by wsiąść na motocykl, lecz pogoda za oknem nie była zbyt zachęcająca, więc... 
zrobiłam sobie test "MOTORCYCLE PERSONALITY TEST" poniżej zamieszczam wyniki :D
zrobiłam sobie test "MOTORCYCLE PERSONALITY TEST" poniżej zamieszczam wyniki :D
Hey Weronika, below are the results of your MOTORCYCLE PERSONALITY TEST.
You are an adventurous creature who loves independence and freedom, and are not held back by risk. As well, you are secretly admired by those who wish they could be more like you (and who may also consider you "crazy," or more precisely, "inspirationally abnormal").
You are social, enjoy active companions, and unless you are otherwise hyper-competitive, get along well with others in a group environment. Additionally, you very much enjoy your own space.
You are intelligent and/or experienced enough to respect the concept of reducing calculated risks for the purpose of enjoying long-term motorcycle pleasures. You are a good friend to yourself and to others, and all things considered, you have a pretty good life. You would help another in need (including non-bikers) and represent the cream of the crop within the global brotherood of motorcycle riders.
Dude, presuming you're telling the truth, you are one heck of a hard-core, motorcycle riding fanatic! You are healthy, strong, hard-headed, ruggedly individualistic, and very adept at solving problems and getting things done. It's likely that you're also a Navy Seal. If there were more people like you we'd have world peace and every nation would have a balanced budget.
You balance your freedom and pleasure with practical responsibility. You have confronted the reality that if you want to enjoy motorcycle riding a long time, a high-quality helmet is an important part of ensuring your survival. Heck, that helmet of yours even has the potential to help your family, friends and associates to benefit from your brilliant and entertaining companionship indefinitely into the future.
You are bold, adventurous, spirited, philosophical and experienced in many areas of life. Even though you are a kid at heart, statistically speaking, you are over the hill. You are enjoying life more than most every non-rider you know and your non-riding friends think you're eccentric.
Hi, hi coś w tym jest ;p
Ahhh może jutro rozruszam moje 2kółka.
You are an adventurous creature who loves independence and freedom, and are not held back by risk. As well, you are secretly admired by those who wish they could be more like you (and who may also consider you "crazy," or more precisely, "inspirationally abnormal").
You are social, enjoy active companions, and unless you are otherwise hyper-competitive, get along well with others in a group environment. Additionally, you very much enjoy your own space.
You are intelligent and/or experienced enough to respect the concept of reducing calculated risks for the purpose of enjoying long-term motorcycle pleasures. You are a good friend to yourself and to others, and all things considered, you have a pretty good life. You would help another in need (including non-bikers) and represent the cream of the crop within the global brotherood of motorcycle riders.
Dude, presuming you're telling the truth, you are one heck of a hard-core, motorcycle riding fanatic! You are healthy, strong, hard-headed, ruggedly individualistic, and very adept at solving problems and getting things done. It's likely that you're also a Navy Seal. If there were more people like you we'd have world peace and every nation would have a balanced budget.
You balance your freedom and pleasure with practical responsibility. You have confronted the reality that if you want to enjoy motorcycle riding a long time, a high-quality helmet is an important part of ensuring your survival. Heck, that helmet of yours even has the potential to help your family, friends and associates to benefit from your brilliant and entertaining companionship indefinitely into the future.
You are bold, adventurous, spirited, philosophical and experienced in many areas of life. Even though you are a kid at heart, statistically speaking, you are over the hill. You are enjoying life more than most every non-rider you know and your non-riding friends think you're eccentric.
Hi, hi coś w tym jest ;p
Ahhh może jutro rozruszam moje 2kółka.
niedziela, 14 września 2008
Mazury brrrr...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




