środa, 8 czerwca 2011
wtorek, 24 maja 2011
"Pod lupą"
poniedziałek, 9 maja 2011
"Motocyklowe marzenia są od tego, aby je realizować"
Zapraszam do przeczytania mojego felietonu na portalu Motocaina.pl
http://www.motocaina.pl/Motocyklowe_marzenia_sa_od_tego_aby_je_realizowac,3,906,5738,1.html

http://www.motocaina.pl/Motocyklowe_marzenia_sa_od_tego_aby_je_realizowac,3,906,5738,1.html

czwartek, 5 maja 2011
wyjątkowa rocznica
Jutro dla mnie rozpocznie się wyjątkowa rocznica, 10 lat temu wyruszyłam z moim Tatą na wspólną przejażdżkę, to on zaraził mnie tą pasją... W sumie razem przejechaliśmy ponad 100 000km niczym "dwoje na jednośladzie" i jutro dla uczczenia tych wszystkich wyjazdów, wspólnych kilometrów, znowu zasiądę jako plecaczek i wspólnie wyruszymy na Inaugurację Sezonu 2011 SCC.
Ale ten czas płynie...
Ale ten czas płynie...
sobota, 30 kwietnia 2011
Moje nowe motto...
The trail is the thing,
not the end of the trail.
Travel too fast and you miss all you are traveling for.
- Louis L'Amour
not the end of the trail.
Travel too fast and you miss all you are traveling for.
- Louis L'Amour
piątek, 29 kwietnia 2011
2oo..
Już za tydzień rozpoczęcie sezonu... nawet nie wiecie jak nie mogę się doczekać, kiedy znów poczuję wiatr we włosach, kiedy spotkam się z grupą przyjaciół (pozytywnie zakręconych pasjonatów). Ehh wiele osób nie rozumie mojej pasji, no ale cóż to ich sprawa, dla mnie jazda motocykl to jak słońce dla roślin czy tlen dla zwierząt :)
środa, 20 kwietnia 2011
wtorek, 5 kwietnia 2011
nauka..
Jazda motocyklem to nie tylko motocykl, podróż czy nowi ludzie, to też swego rodzaju nauka... nauka pewności siebie, śmiałości, asertywności...
Zostałam wychowana na grzeczną dziewczynkę i zdarzało się, że zachowywałam się irracjonalnie, zamiast walczyć o swoje wartości, przekonania, pozwalałam sobie wchodzić na głowę, a gdy już stałam się pewniejsza siebie, ludzie nie traktowali mnie poważnie, negując moje racje...
i tak jazda motocyklem dodaje mi siły, śmiałości... przecież asertywność to nic innego jak: "termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych" - wikipedia.org
Motocykl uświadomił mi, że hasło "Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą" jest w 100% prawdziwe, nie bójmy się powiedzieć: nie, nie chcę, nie mam ochoty, nie zgadzam się.
My way or a highway ;)
Zostałam wychowana na grzeczną dziewczynkę i zdarzało się, że zachowywałam się irracjonalnie, zamiast walczyć o swoje wartości, przekonania, pozwalałam sobie wchodzić na głowę, a gdy już stałam się pewniejsza siebie, ludzie nie traktowali mnie poważnie, negując moje racje...
i tak jazda motocyklem dodaje mi siły, śmiałości... przecież asertywność to nic innego jak: "termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych" - wikipedia.org
Motocykl uświadomił mi, że hasło "Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą" jest w 100% prawdziwe, nie bójmy się powiedzieć: nie, nie chcę, nie mam ochoty, nie zgadzam się.
My way or a highway ;)
czwartek, 31 marca 2011
Pelikanochomik - czyli para na jednośladzie
We wtorek miałam okazję zjawić się na prezentacji z cyklu Passion4Travel, pewna para nowożeńców postanowiła w swoją podróż poślubną wybrać się do Ameryki Południowej i tak przez 8 miesięcy przejechali 20 000km motocyklem. Ich przygoda jest bardzo inspirująca i udowadnia, iż jedynym ograniczeniem jest nasz umysł, bo wystarczy tylko chcieć.
piątek, 25 marca 2011
„To jest ten moment, aby urzeczywistnić moje marzenia…” - G.Cieslar
Niewiele osób ma odwagę, aby realizować swoje marzenia. Gustavo Cieslar początkowo wybierał się na wakacje, lecz w trakcie pokonywania kolejnych kilometrów, uświadomił sobie, że kiedy może.. jak nie teraz sięgnąć po swoje marzenie? Miał wiele obaw... czy da radę, czy jego motocykl pokona taki dystans, skąd weźmie pieniądze na podróż?? nie przeraziło go to, każdy dzień był dla niego wyzwaniem i każdego ranka wstawał z uśmiechem na twarzy, mając świadomość: "To jest ten moment, aby urzeczywistnić moje marzenia!" Pomimo tego, iż jego podróż, zakończyła się 2 lata temu lubię wracać do jego relacji, zdjęć, gdyż dodaje mi to wiary, iż ja sama kiedyś sięgnę po swoje marzenia.
poniedziałek, 21 marca 2011
piątek, 18 marca 2011
"Motorrad-Oma in Warschau"
Reportaż niemieckiej telewizji - ZDF o mojej Babci :)

Ze mną i moją pszczółką w tle :P
http://www.zdf.de/ZDFmediathek/beitrag/video/1078698/Motorrad-Oma+in+Warschau#/beitrag/video/1078698/Motorrad-Oma-in-Warschau

Ze mną i moją pszczółką w tle :P
http://www.zdf.de/ZDFmediathek/beitrag/video/1078698/Motorrad-Oma+in+Warschau#/beitrag/video/1078698/Motorrad-Oma-in-Warschau
poniedziałek, 14 marca 2011
Radio dla Ciebie
Zapraszam dzisiaj do słuchania Radia dla Ciebie od 16:00 do 19:00,
starałam się przedstawić aspekty bezpieczeństwa na drodze z perspektywy motocyklisty.
starałam się przedstawić aspekty bezpieczeństwa na drodze z perspektywy motocyklisty.
niedziela, 13 marca 2011
pierwsza przejażdżka...
wczoraj udało mi się po raz pierwszy zasiąść za sterami mojej małej pszczółki, a wszystko zaczęło się tak... cholera gdzie jest dowód rejestracyjny... czy ta kurtka jest moja?? dlaczego tak się skurczyła?? o matko czuję się jak robo kop!! (dopiero po chwili uświadamiam sobie ile mam warstw na sobie).
Zapinam kurtkę, wkładam kask, rękawiczki już chcę wskakiwać na motocykl... i rodzi się pytanie gdzie jest kluczyk... oczywiście jakieś 3 warstwy ubrań niżej - klasyka!!
Wkładam kluczyk do stacyjki, bruummm i słyszę ten piękny klekot jednocylindorwca :) na mojej twarzy pojawia się uśmiech, ruszam delikatnie wrzucając jedynkę, później dwójkę... nareszcie czując ten pęd powietrza, czuję się jakbym latała!!
postanawiam przejechać się "wokół komina" polnymi drużkami, pierwsze kałuże, lekkie błoto.. sztywno trzymam kierownicę, gdy tylne koło zaczyna się ślizgać, jadę dalej.. trafiam na niezłe błoto, nie ma odwrotu, dodaję lekko gazu i czuję jak tylne koło raz w lewo, raz w prawo miota się niczym byk, który chciałby zrzucić swojego jeźdźca, adrenalina skacze potwornie, gdy pokonując kolejne metry modlę się, aby nie wylądować w tej brei.
po chwili wskakuję dalej na utwardzoną drogę i rozkoszuję się jazdą, myślę, że to już koniec moich błotnych przygód w dniu dzisiejszym, niestety przede mną wielka rozjechana wzdłuż i wszerz breja, właściciel opon z kostką cieszyłby się jak mały Kazio, a ja mam strach w oczach, znowu walczę ze swoim skostniałym ciałem po sezonie, usztywniającym się z każdym ślizgiem, gdy już dobiłam do asfaltu mam banana na twarzy i dopiero teraz uświadamiam sobie jakim przeżyciem musi być ukończenie rajdu Paryż-Dakar i jakie umiejętności trzeba posiadać... RESPECT Panie i Panowie, RESPECT!!
Po tych 10 magicznych kilometrach wracam do domu cała umorusana błotem, ale szczęśliwa z dodatkową dawką pozytywnej energii, życie jest PIĘKNE!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
